“Wyrzucać kamienie z plecaka” – Gość Niedzielny 13.09.2009

artykuł z Gościa Niedzielnego, nr 37/2009 13-09-2009

“Wyrzucać kamienie z plecaka”
O lęku, liliach i piciu z ks. Grzegorzem Polokiem rozmawia Barbara Gruszka-Zych

Barbara Gruszka-Zych: Dziś zmienił się obraz rodzin mających problemy z alkoholem.
Ks. Grzegorz Polok: – To już są nie tylko rodziny patologiczne, coraz częściej piją ludzie bardzo zamożni. Warto wiedzieć, że w zeszłym roku w Polsce wydano na alkohol ponad 25 mld złotych, to pokazuje ogrom zjawiska. Zmieniła się też proporcja pijących, piją nie tylko mężczyźni, ale coraz więcej kobiet. Pojawiło się zjawisko pijących bizneswomen. Sięganie po alkohol pomaga w odreagowaniu stresu, to sposób spędzania wolnego czasu, a w wielu przypadkach – wynik rodzinnych przyzwyczajeń. Wnuk, którego dziadek był alkoholikiem, ma trzykrotnie większą szansę na popadnięcie w nałóg niż jego rówieśnik, który miał trzeźwych dziadków. Przerażający jest fakt, że 60 proc. dziewczyn z rodzin uzależnionych od alkoholu obiecuje sobie, że nie wyjdzie za alkoholika, a potem to robi. Mają przetrącony zmysł wybierania, a z drugiej strony wydaje im się, że poradzą sobie z mężem alkoholikiem, bo w domu też udało im się opanować sytuację. Niestety, daje to efekt śnieżnej kuli. Zwykle, jeżeli dzieci z rodzin dysfunkcyjnych zakładają rodziny z małżonkiem uzależnionym i jeśli nie przepracują problemów wyniesionych z dzieciństwa, to prognozy pokazują, że istnieje większe prawdopodobieństwo, że ich dzieci też wejdą w podobne związki.

Dlatego wielu woli zostać singlem?
– Nie chcą zakładać rodzin, żeby nie powtórzyć piekła, które przeszli, albo czują się niezdolni do stworzenia związku.

Czy do śmierci zostaje się dorosłym dzieckiem alkoholika?
– Tak, jeśli wyrosło się w rodzinie z jakąś dysfunkcją. Mówiąc o dysfunkcji, myślę o rodzinach, w których oboje albo jedno z rodziców nadużywa bądź jest uzależnione od alkoholu. Czasem alkohol intensywnie gości w takim w domu, a czasem jest to wypijane przez ojca lub matkę jedno piwo każdego dnia. Ale i jedno, i drugie ma wpływ na ich postawę. Rodziny dysfunkcyjne to też takie, w których nastąpił rozwód, brak jednego z rodziców albo rodzice są, tylko stawiają dzieciom zbyt wysokie wymagania, stali się wobec nich oziębli emocjonalnie. Dzieci nie mają wtedy szansy na pełny rozwój.

Co wtedy czują?
– Towarzyszy im lęk, niepokój, poczucie niskiej wartości, silna potrzeba potwierdzenia siebie. Wynika to z tego, że od rodziców otrzymywali sprzeczne komunikaty, nie czuli ich ciepła i wsparcia, bo gdzieś u podstaw ich matce i ojcu brakowało miłości. Około 40 proc. dorosłych Polaków można zaliczyć do grupy dorosłych dzieci alkoholików. Do tego dochodzi kilkanaście procent mających podobne objawy jak żyjący w rodzinach z problemem alkoholowym, tyle że wywołał je rozwód bądź brak ojca lub matki. Zresztą tu nie można operować tylko procentami, to za każdym razem inne doświadczenie, wielka tajemnica cierpienia.

Bycie dzieckiem alkoholika to nie wyrok na całe życie.
– Oczywiście, nikt z dorosłych dzieci alkoholików nie jest gorszym człowiekiem, tylko powinien ze swoim problemem coś zrobić. Uświadomić sobie, że to jest dla niego wyzwanie, które musi podjąć. Musi też pamiętać, że nie jest sam, że mimo lęków, odczucia niepewności, chęci ucieczki, ma szansę na zmianę. Dla pewnej grupy ludzi ten bagaż staje się swego rodzaju błogosławieństwem. Daje im większą wrażliwość potrzebną do zrozumienia innych. O ludziach, którzy po swoich ciężkich doświadczeniach pomagają drugim można powiedzieć, że to lilie, które wyrosły na gnoju.

Książka Księdza kosztuje zaledwie 5 złotych, a studenci dostają ją za darmo.
– Wydaliśmy ją po kosztach własnych. Od 6 lat w naszym duszpasterstwie odbywają się spotkania 15-osobowej grupy terapeutycznej. Jej uczestnicy odważyli się mówić o swoim cierpieniu, żeby pokazać, że nie trzeba się pod nim ugiąć albo można je przekuć na coś dobrego. Jeśli ktoś przeczyta ich świadectwo i odnajdzie tam swój problem, to będzie dla niego początek drogi. W tej książce starałem się też pokazać religijny wymiar problemu. Że Pan Bóg, który leczy we wspólnocie, przez sakramenty, działanie Ducha Świętego, nadaje sens każdemu cierpieniu. Wiadomo, że to długotrwały proces, ale w jego wyniku można połatać wiele utrudniających życie dziur. Dorosłe dzieci alkoholików powoli prostują się pod tym plecakiem z kamieniami w środku, które stopniowo zaczynają wyrzucać. Na końcu książki znajduje się adres mailowy, ( wnmp@poczta.onet.pl ) na który czytelnicy mogą nam napisać o swoich doświadczeniach.